Dalej jest
tylko strach

Thriller kryminalny
inny niż wszystkie

Patronat medialny

Mój ukochany film

18 czerwca 2018

Najważniejszy dla mnie film ostatniego dziesięciolecia to szwedzki „ Wallander”. Jestem pewien, że nie byłoby niekończących się zachwytów nad tą produkcją, gdyby nie pewien aktor. Krister Henriksson bez dwóch zdań urodził się, aby zagrać rolę policjanta z Ystad. Muszę oddać sprawiedliwość, że pierwszym Wallanderem został Rolf Lassgard, ale on nie będzie nas interesował ani trochę. Gdy producent zaproponował Henrikssonowi główna rolę w drugiej odsłonie już wówczas przebojowego serialu, ten odrzucił propozycję. Firma produkcyjna była uparta i, jak wspomina sam Krister, z każdym telefonem zwiększały się kwoty wynagrodzenia za kontrakt. Ponieważ nie dochodziło do porozumienia, do akcji wkroczył sam autor i twórca postaci Wallandera. Mankell poprosił aktora o spotkanie i w bezpośredniej rozmowie przekonywał Kristera: „Przeczytaj chociaż jedną moją książkę o nim” – przekonywał pisarz. Henriksson obiecał, że to zrobi. Już po lekturze pierwszej przyjął rolę. „Cholera, on jest bardzo podobny do mnie” – mówił na konferencji prasowej o bohaterze, którego przyjdzie mu grać na planie filmowym. Żałował, że wcześniej nie dostał tej propozycji. Zarówno Wallander, jak i jego twórca Mankell oraz ten, który dał postaci duszę na ekranie, to panowie z tego samego pokolenia. Łączyło ich sporo, czego efektem końcowym była perfekcyjna kreacja aktorska Kristera. Przez niemal dekadę ożywiał postać nieco wycofanego i sponiewieranego życiem detektywa z małego szwedzkiego miasteczka. Wallander nie jest typem rewolwerowca, czy wysportowanego agenta tajnych służb. To do bólu prawdziwy sześćdziesięcioletni samotny facet. Praca jest dla niego wszystkim, ale poza nią po cichu marzy o miłości. Niestety na tym polu spotykają go tylko porażki. Wśród wielu „wisienek na torcie” towarzyszących postaci granej przez Henrikssona, wymienię chociażby jego próby naprawienia stosunków z córką ,która została policjantką i rozpoczęła pracę w policji Ystad, oraz pięknie pokazany w ostatniej serii początek zmagania się głównego bohatera z chorobą Alzheimera. Jaka to wielka szkoda, że do postaci Kurta Wallandera, granego przez Kristera Henrikssona, nie ma już możliwości powrotu.

Autora ulubione